Ostatni Człowiek – Peter Deutermann

Masada to dla Izraelitów takie miejsce jak dla Greków Termopile czy dla nas bitwy pod Wizną lub Hodowem. Deutermann, wykorzystując popularny mit, oplótł wokół niego całkiem zgrabną przygodową opowieść o tym, że tajemnice mogą kryć się nawet w miejscach, zdawałoby się, powszechnie znanych.

Peter Deutermann to amerykański pisarz, który przesłużył 26 lat w Marynarce Wojenne USA i dorobił się rangi kapitana. Po zakończeniu służby zajął się pisarstwem, by wydawać przygodowe książki, często czerpane z jego doświadczenia. Do najbardziej znanych jego dokonań zaliczyć trzeba bestseller Miłość na Pacyfiku.

Ostatni człowiek to opowieść o amerykańskim inżynierze nuklearnym, a przy okazji milionerze i archeologu – amatorze, który wplątuje się w intrygę ze służbami specjalnymi Izraela. Zapał Amerykanina w poszukiwaniu skarbów ukrytych w Masadzie oraz tradycyjny wątek romansowy dopełniają fabułę powieści.

Autor stworzył ciekawą intrygę – sformułował wokół starożytnej twierdzy jakby nowy mit, łącząc kilka innych. I mimo, że sam pomysł wydaje się trochę naciągany, to trzeba go uznać za interesujący. Nie będę go jednak zdradzać, aby nie psuć przyjemności płynącej z lektury.

Trzeba przyznać, że Deutermann solidnie przygotował się do pisania swojej kolejnej powieści. Historyczne fakty – dotyczące samej Masady, jej oblężenia, jak i sił specjalnych oraz kultury Izraela – stoją na wysokim poziome. Wiele zaskakujących informacji oraz znajomość autora w kwestiach wojskowych również robią dobre wrażenie.

Warsztat pisarski Amerykanina jest solidny. Nie jest to proza najwyższych lotów, ale jako zwykła przygodowa opowieść sprawdza się znakomicie. Siłą powieści jest wartka fabuła – nie uświadczymy w niej zaskakujących zwrotów akcji czy błyskotliwych dialogów. Deutermann nie daje chwili wytchnienia swoim bohaterom –karze im nurkować, wspinać się i walczyć o przeżycie. Razi natomiast ich sztampowość oraz wszechobecne amerykanizowanie. Widać, że jest to książka kierowana dla amerykańskiego czytelnika, co nie dziwi, choć tłumacz mógł zmienić jednostki metryczne na stosowane w Europie.

W książce zdarzają się literówki, ale ogólnie strona techniczna wydawnictwa stoi na normalnym, przyzwoitym poziome, charakterystycznym dla Bellony.

Ostatni człowiek to powieść średnia, którą jednak czyta się przyjemnie. Jeśli będziemy ją odbierać jako książkę przygodową, bez ambicji na coś wartościowszego, to warta jest przeczytania. Nie spodziewajmy się jednak niczego ponad wartką akcją toczącą się w egzotycznych plenerach.

Copyright ©http://empiresilesia.pl

Post Author: Rulez260

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *