Europa wielkimi widowiskami sci-fi nie stoi. Powstają za to na naszym kontynencie filmy mniej spektakularne, ale za to nie mniej interesujące.
Pandorum to film w koprodukcji niemiecko-amerykańskiej w reżyserii Christiana Alvarta, autora niezłego i trzymającego w napięciu Steig nicht, aus (Nie wysiadaj). Za scenariusz odpowiedzialny jest Travis Milloy, znany głównie z niskobudżetowych produkcji. Reszta ekipy filmowców pracowała w większości przy mniejszych produkcjach.
Producentem filmu zostało studio Overture Films we współpracy z Impact Pictures przy współudziale Deutsche Filmförderfonds, dzięki czemu nakręcono go w Niemczech, w Studio Babelsberg. Zdjęcia do produkcji rozpoczęto 11 sierpnia 2008 roku w Berlinie. Dystrybutorem filmu został Constantin Film. Budżet produkcji wyniósł dużą jak na niemieckie warunki sumę 33 000 000$ bez promocji (Pandorum zarobiło w kinach niewiele ponad 20 000 000$). Klapa finansowa przyczyniła się do upadku Overture Films.

Dwoje członków załogi statku międzygwiezdnego Elisium, przewożącego zahibernowaną kolonię na inną planetę budzi się nic nie pamiętając. Szybko okazuje się, że coś poszło nie tak, z pasażerowie statku przekształcili się w monstra z najgorszych koszmarów.

Obsada tej trochej zapomnianej już dzisiaj produkcji (choć na Filmweb ma aż 60 000 ocen) jest w sumie imponująca. Na czoło wybijają się przede wszystkim Dennis Quaid (Ostatni smok, Posejdon, Mój własny wróg czy Traffic) oraz Ben Foster (Nie zostawiaj śladu, Galveston, 3:10 do Yumy). Nie należy zapominać także o Camie Gigandecie (Nienarodzony, Burleska), Normanie Reedusie (Walking Dead) oraz przede wszystkim Antje Traue (Balon, Siódmy syn).

Pandorum nawiązuje do takich klasyków kina mieszającego horror z sci-fi jak filmy z serii Obcy, Life, Ukryty Wymiar czy Coś.
Do wyjaśnienia wydarzeń, które rozegrały się na statku kosmicznym autorzy wymyślili pojęcie pandorum czyli stanu psychozy wywołanego długotrwałym przebywaniem w przestrzeni kosmicznej, powodującego halucynacje i niestabilność psychiczną. To jest właśnie to co wyróżnia ten film na tle na przykład serii Obcy. Tam przeciwnik był straszny, ale znany. Tutaj mamy nie tylko humanoidalnych kanibali, ale i nieustanne lawirowanie między tym co realne, a co wydaje się nierzeczywiste. Potworne istoty są w tym wypadku oczywistym zagrożeniem, natomiast tym dużo bardziej niebezpiecznym są psychozy towarzyszące „normalnym” postaciom.
Sposób kręcenia nie ułatwia nam sprawy zrozumienia, co się właściwie dzieje i czy to co widzimy jest ekranową prawdą. Kamera jest dynamiczna, skacze, trzęsie się potęgując nieustanny stan zagrożenia. Całość zrealizowano bardzo dobrze.
Linia czasowa filmu zrealizowana została liniowo, co jednak wcale nie ułatwia zrozumienia sytuacji bohaterów, którzy mają zwidy i kłamią w rozmowach.
Pod względem realizacyjnym film do dzisiaj robi duże wrażenie. Scenografia, efekty specjalne, projekty monstrów i udźwiękowienie stoją na bardzo wysokim poziomie, przewyższając jakieś 90% podobnych, kosmicznych produkcji.
Wielu krytyków zarzucało Pandorum wtórność, co jest nie do końca adekwatne. W swej historii film ten podąża jednak swoją drogą inspirując się, ale w żadnym przypadku nie czerpiąc garściami z innych produkcji. Pandorum to prawdziwa perełka horroru kosmicznego.



