Stanisław Bohdanowicz, Ochotnik, Warszawa 2014.

Najnowsza propozycja z serii Karty Historii to wspomnienia młodego chłopaka, niesionego romantyczną wizją służenia ojczyźnie na dalekiej Syberii. Autor jak sam pisze niczego nie ukrywa, choć wiele jego historii przeraża. Historia tajemniczej V dywizji syberyjskiej, w końcu znalazła godne miejsce do opowiedzenia jej historii.

V dywizja syberyjska formowała się w 1918 roku. Roku zaciekłej wojny domowej między bolszewikami a postcarskimi oddziałami białych. Pod koniec kwietnia 1919 roku liczyła ona przeszło jedenaście i pół tysiąca żołnierzy w tym batalion litewski. Dywizja brała udział w walkach odwrotowych i osłaniających na wschód. Jej wartość bojowa była niska (poza 1 pułkiem), dochodziło do niesubordynacji, jawnych buntów (po jednym z nich rozwiązano cały 4 pułk), grabieży i innych okrucieństw względem ludności miejscowej. 10 stycznia 1920 roku dywizja złożyła broń na stacji Klukwiennaja.

Stanisław Bohdanowicz wstąpił do dywizji, niemal na samym początku jej istnienia. Choć nigdy nie brał czynnego udziału w walce, poza paroma potyczkami, i był zwykłym szeregowym żołnierzem, klarowany przez niego obraz ma olbrzymią wartość historiograficzną. Po pierwsze, o V dywizji syberyjskiej zachowało się niewiele świadectw, a samych publikacji dotyczących historii, czy szlaku bojowego także nie znajdziemy zbyt wiele. Po drugie jest to pełnokrwista relacje z pierwszej ręki. Pisana pod wpływem wielkich emocji i przeżyć.

Historia opowiedziana nam z perspektywy człowieka który w tym uczestniczył to lektura wstrząsająca, pokazująca bez ogródek okrucieństwo i brutalność dnia codziennego, szczególnie w czasie pobytu autora w niewoli bolszewickiej. Jako kilkunastoletni chłopak, porwany romantyczną ideą Bohdanowicz nie wiedział co go czeka. Zamiast do dumnego wojska trafił w środek niezorganizowanej machiny, często składającej się z pospolitych przestępców i kryminalistów. Chaos i niezorganizowanie doskonale zarysowane we wspomnieniach Bohdanowicza, dodatkowo jeszcze podkreślone zostało przez młodzieńcze ideały, wrażliwość i naiwność młodego chłopaka, jakim był wtedy autor.

Innym ważnym elementem wspomnień Bohdanowicza jest ukazanie wewnętrznej sytuacji w Rosji w okresie kiedy budził się do życia jej zbrodniczy system. Od walk syberyjskich między bolszewikami a żołnierzami admirała Kołczaka, po okres niewoli i obozów. Autor pokazuje zezwierzęcenie i tragiczną sytuacje miejscowej społeczności, przez pryzmat głodu, walki o przeżycie i prób dostosowania się do nowych realiów. Nie sposób nie kibicować młodemu, ale bardzo poczciwemu chłopakowi, który z nieopierzonego chłystka, w wyniku swoich przeżyć zmienia się w dorosłego człowieka, potrafiącego sobie radzić niemal w każdej sytuacji, jednocześnie wciąż pozostając dobrym człowiekiem. Jego wybory, choć nie raz dla niego samego kłopotliwe stanowią potwierdzenie tego, że nawet w obliczu największego mroku można zachować twarz. Uderza też w oczy wiele stereotypów, takich jak źli Żydzi, o których z pogardą – Żydek – pisze autor.

W swoich wspomnieniach autor niejako dzieli swoją opowieść na trzy części. Pierwsza toczy się od zaciągu po rozwiązanie dywizji i złożenie broni przed bolszewikami. Druga to okres jego tułaczki po bolszewickich obozach. Trzecia natomiast to okres powrotu pociągiem do Polski. I o ile pierwsza część pokazuje względnie udane życie młodego człowieka, choć w bardzo chaotycznym i niezorganizowanym świecie, to dwie następne przynoszą straszne wspomnienia. Co najgorsze to właśnie długo oczekiwany powrót do Polski jest tak naprawdę przysłowiową drogą przez mękę. Podróżując w skandalicznych warunkach, walcząc każdego dnia z zimnem i o pożywienie, ludzie zapominają o drugim człowieku, dokonując wielu haniebnych czynów, aby tylko przeżyć.

Mimo, że autor nie był oficerem, i służył niejako na obrzeżach wielkich decyzji, pokazuje wiele ciekawych faktów dotyczących losów całej dywizji. Przedstawia konflikt miedzy dowódcami i z Czechami, bunt 4 pułku, kulisy podpisania zawieszenia broni i powody podjęcia takiej decyzji.

W okresie niewoli, daje o sobie znać zaradność Bohdanowicza. Pracuje w zimowej tajdze wycinając drzewa i spławiając je rzeką ku miastu. Grzebie trupy, biegając wespół z kolegami po ich brzuchach, co wywoływało dziwne odgłosy, śpi u różnych gospodarzy, błagających go za wzięcie ich córek, uczy serbskiego, mimo, że z tego języka potrafi jedynie ułożyć kilka zdań. Radzi sobie jak może, i co najważniejsze przeżywa, by dać świadectwo swemu pobytowi.

PWN i Ośrodek Karta po raz kolejny zaoferowali czytelnikom literaturę trudną. I za to trzeba ich pochwalić, że nie boją się wydawać wspomnień trudnych, o wydarzeniach o których nikt nie opowiada na lekcjach historii. Ochotnik to doskonały przykład literatury faktu, która nie ukrywa ciemnych stron ludzkiego życia, a przez to jest niezwykle ciekawym świadectwem przeszłości.

Recenzja ukazała się również na portalu:

Copyright ©http://empiresilesia.pl

Post Author: Rulez260

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *