Jak to mrówki, pszczoły i Agatka uratowały las.

Opowiadanie powstało na potrzeby pewnego konkursu. No niestety nie wygrało, ale go tu umieszczamy.

Toż to historyjka niby smutna, niby krótka, a jednak pełna dobroci i prawdziwa.
W wielkim lesie, pięknym lesie, wśród drzew wysokich i słabych odgłosów leśnych braci, bawiły się radośnie dzieci. Biegały szczęśliwe po polance w środku lasu, nieniepokojone przez nikogo, z ukrycia obserwowane jedynie przez mieszkańców lasu: borsuczą rodzinę, wiekowego dzięcioła i królową pszczół, oczekującą powrotu swego najmężniejszego syna – Bzyka. Obok olśniewającej królowej, prężąc się, stał jej paź, pieszczotliwie zwany Bzykula i tak zdenerwowany prawił do swej miłości:
– Ach Królowo Złota, co mieni się barwami świata, nasz ul upada! Piękne leśne stworzenia już opuściły nasz DOM! Dom nas wszystkich, cudowny nasz! NASZ! NASZ DOM! Borsucza rodzina wyprawia się jutro bardzo daleko, dziadek Dzięcioł co prawda nigdy nie opuści swej siedziby w starym buku, ale co z nami? O Królowo! – Zaskowyczał usłuszny paź królowej.
– Mój miły, już niedługo wróci mój dzielny Bzyk, którego wysłałam do wielkiej mej siostry, Królowej Czarnych mrówek…
– Czarnych mrówek?! – Wykrzyknął wystraszony Bzykula. – Jakże to, to nasi śmiertelni wrogowie przecież.
– Tak, dobry Bzykulo, ale w czasach, gdy nie szanuje się dobra, w czasach, gdy Nogoręce
(a dumna Królowa, mówiła tu o dziwnych istotach, z jednej strony dobrych i rozmiłowanych w pięknie, a z drugiej strony ceniących własną wygodę ponad wszystko. Tak macie rację! Mowa tu o nas, o tobie, o mnie, o dzieciach bawiących się w ganianego na polance, na którą spoglądała stara Królowa Pszczół) niszczą nasz świat, trzeba użyć wszelkich środków, by uratować tę resztkę cudów naszej przyrody. To dobre istoty, jak rosa o poranku, czy lepki miód, ale nigdy nie patrzą przed siebie, tylko za. Nigdy nie widzą co może, a tylko co jest. Marzą, śnią, budują, nie wiedzą jednak, że często przy tym niszczą nasz świat.
– O tak Królowo Złota! To ich śmieci niszczą nasz las. Zostawiają tu wszystko. Części swoich domów, skóry (pszczoły nie znają ubrań, myślą więc, że nasze ubrania to nasza skóra, moi mili), i inne dziwne rzeczy. Cały las jest ich pełen! Niszczy nas!
Wtem w oddali zabzyczał znany Królowej odgłos skrzydeł Bzyka. Wspaniały pszczeli jeździec zataczając koła nad ulem, w końcu wylądował, a z jego grzbietu na plac przed wejściem do ula, zeskoczyła mała mrówka. Bzyk podszedł do królowej pszczół i opowiedział
o tym, czego dowiedział się u królowej Czarnych Mrówek, poczym oddalił się, pozostawiając swą Panią samą.
Królowa Pszczół, po słowach swego najwierniejszego sługi, długo patrzyła w dal, wprost na bawiące się dzieci i dziwiła się roztropności swej konkurentki na ziemi. W końcu zwróciła się do stojącej obok Bzyka, małej mrówki:
– Jak cię zwą, mój mały, czarny przyjacielu?
– Jam jest Z, bo Ziemia to cud – odparł dumnie mały mrówczy rycerz.
– Podobno masz plan, jak uratować nasz las przed śmieciami, które zalegają w każdym jego zakątku? – Zapytała ufnie Królowa Złota.
– Tak, o Pani! Plan niezwykle prosty. Spójrz Królowo, na te niezwykłe stworzenia, które pełne radości biegają po polanie – Z czułkami wskazał na grupkę rozradowanych i śmiejących się w niebogłosy dzieci, po czym dodał:
– Te cudowne istoty to dzieci Nogorękich. Beztroskie, pełne życia. To ich przyszłość, to także nasza przyszłość, gdyż od nich zależy, jaki będzie nasz DOM! Spójrz Królowo, tam u stóp buku starego Pana Dzięcioła, przysiadła mała dziewczynka, która nie bawi się z resztą towarzystwa. To mała Agatka. Znamy ją, my mrówki, gdyż nie pozwala by inne dzieci niszczyły nasze mrowisko podczas zabawy. Ona może wszystko zmienić. Sami nie poradzimy sobie, ale z pomocą twoich czarno żółtych jeźdźców Królowo, damy radę.
– Na czym polega więc twój plan, mały Z? Spytała Królowa.
– Pokażmy Agatce, cuda naszego lasu, a później pokażmy, jak niszczą go inni Nogoręcy. Ona, jak każde dziecko, ma siłę żeby zmienić świat.
Królowa Pszczół długo patrzyła na małą mrówkę, po czym zwróciła wzrok, na grupkę dzieci
i samotną dziewczynkę przycupniętą u stóp wiekowego drzewa, które pamiętało dziadka
i babcię Królowej. Ale jak tego dokonać? Zastanawiała się Królowa. Ale i na to radę miała zmyślna mrówka Z.
Wkrótce plan Z został wypełniony. Na ziemi rysując czarne strzałki, mrówcza armia wskazywała kierunek marszu zdziwionej Agatce, której nad głową, z niepojętną burzą bzyczenia, uwijała się cała masa pszczelich lotników, także stary Dzięcioł przyłączył się do dziwnego tańca nad głową dziewczynki, co rusz delikatnie ocierając się o jej policzki. Ostatni mieszkańcy, niegdyś pięknego lasu, pokazywali, zdziwionej coraz bardziej Agatce, piękno swego domu. Ich domu. Szum małej rzeczki wśród listowia. Pieśń liści drzew poruszanych wiatrem. Piękny zielony świat. Pokazali także wzburzonej Agatce straszne rzeczy. W wodzie leżały roztrzaskane telewizory, krzesła, stoły i inne dziwne przedmioty, których miejsce jest na śmietnisku. Drzewa były ponacinane nożami, przez co płakały żywicą. Zaprowadziły także dziewczynkę na miejsce, gdzie kiedyś w niebo wznosił się wspaniały fragment lasu, a teraz nie było tam nic. Ludzie wycięli drzewa, nie sadząc nowych. Wtedy Agatka zapłakała nad bezmyślnością ludzi. Postanowiła także, że coś trzeba z tym zrobić. Podziękowała mrówkom
i pszczołom, a starego dzięcioła podrapała nawet za uszkiem, po czym wróciła na polanę
i zwołała tajną naradę wszystkich dzieci, które w końcu po burzliwej dyskusji wróciły do swoich domów.
I tak minął tydzień…
Królowa Pszczół powoli zaczęła tracić wiarę w genialny plan Z. Wtedy jednak, niespodziewanie zobaczyła w głębi polany Agatkę, za którą szło wielu olbrzymich Nogorękich, niosąc wielkie niebieskie worki. Królowa rozpoznała także inne dzieci, które towarzyszyły Agatce owego dnia na polanie. Nogoręcy zbierali śmieci, które pozostawili
w lesie.
– O jak cudownie Królowo!. Plan Z się powiódł – krzyczał uradowany Bzykula.
– Królowo? – Bzyk, który dopiero co przyleciał, ze swoich wojaży po lesie. – W miejscu martwego lasu, gdzie Nogoręcy wycięli wszystkie drzewa, teraz sadzą nowe!
Od tego czasu do lasu wróciło życie. Stary dzięcioł, znów mógł latać radośnie wśród swych ulubionych buków. Borsucza rodzina powiększyła się. Powrócili także inni mieszkańcy lasu, których przegnały stamtąd śmieci i zanieczyszczenia. Między pszczołami
a mrówkami, już zawsze od tego czasu panowała zgoda, a żadne pszczele żądło nie ugodziło dziecka, które owego dnia bawiło się na polanie.
I tylko Królowa Złota zastanawiała się, jak tego wszystkiego dokonała Agatka. Postanowiła więc zwrócić się do mrówki Z.
Z opromieniony sławą, tak oto odpowiedział Królowej:
– O Królowo! Agatka opowiedziała nad mrowiskiem, co zrobiła. Powiedziała swoim przyjaciołom, że tylko oni mogą uratować las, ale nie sami, bo przecież samemu trudno. Zaproponowała by każde z dzieci poprosiło rodziców swych o pomoc. A rodzice, jak to rodzice, dzieciom swym nie odmówią. Wspólnymi siłami udało im się oczyścić nasz dom, który nieświadomie niszczyli. I teraz jest znów piękny, pełen życia. Zauważ Królowo, jak wielu Nogorękich wraz ze swoimi dziećmi przychodzi dziś do lasu i podziwia go. Wszyscy
o niego zatroszczyliśmy się. I tak trzeba.
Po tych słowach Z zamilkł, a Królowa długo wpatrywała się w polanę, na której radując się bawiły się dzieci. Myślała o tym jak niewiele trzeba by świat był piękny, i że w każdym, absolutnie w każdym jest dobro, trzeba tylko je zauważyć i nie bać się postąpić dobrze.
Tu kończy się historia Agatki, Królowej Pszczół i mądrego Z. Morał z tej historii taki, że nasz dom to cud, i tak niewiele potrzeba by o niego dbać. Wystarczy zrobić ten pierwszy malutki krok… a potem? A potem wszystko będzie już dobrze.
Dobranoc dzieci, śpijcie radosne i wiedzcie, że gdy się obudzicie, cuda tego świata, naszego świata, czekają na was.

Post Author: Rulez260

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *